Prowadzimy hodowlę kotów rasowych w Toruniu. W naszym domu szczęśliwie mieszkają kociambry:
Cała nasza kocia historia zaczęła się kilka lat temu, kiedy to na taras naszego domu przybłąkał się czarny kot, którego nazwaliśmy Paszczywołem – dla wtajemniczonych od skeczu Kabaretu Moralnego Niepokoju „Na budowie”. Pan Paszczywół okazał się Panią i to do tego w ciąży. Przemianowana Pani Paszczywołowa obdarowała nas czterema pięknymi kociętami. Trzy z ich trafiły do domów naszych znajomych, a jeden kocurek zamieszkał z nami. Ze względu na swój wyjątkowo ugodowy i poczciwy charakter nazwaliśmy go Gamoniem. Mieszka z nami do dzisiaj. Potem dołączył do niego Mamrot i Zosia – również Dachóweczki, ale niestety nie ma już ich wśród nas.
Strasznie płakaliśmy po odejściu każdego z naszych ukochanych kotków i dlatego postanowiliśmy kupić kolejnego, tym razem rasowego z „dobrego domu”. Zawsze chcieliśmy mieć „Brytyjczyka” ale nie niebieskiego, a jakiegoś charakterystycznego, innego niż wszystkie inne. Szczęśliwie złożyło się, że akurat taka Brytyjeczka urodziła się w hodowli „Ojos Del Salado” u Pana Krzysztofa Wycichowskiego. Liliowa, klasycznie pręgowana (BRI c 22) – cudo – od razu wiedzieliśmy, że Uza będzie nasza ???? Potem już poszło szybko.
